Sezon joggingowy w pełni. O każdej porze dnia na ulicach można spotkać truchtające osoby, w większych grupkach, parach lub samotników. Zgodnie z moim noworocznym postanowieniem, również rozpoczęłam tego typu aktywność. Ponieważ obok mojego domu znajduje się boisko sportowe, doszłam do wniosku, że będzie to świetne miejsce na rozpoczęcie mojej przygody z tym sportem. Jakoś nie przekonuje mnie bieganie po ulicach i przedzieranie się między ludźmi. Poza tym powierzchnia chodnika jest niewygodna, o wiele lepiej biega się na miękkim podłożu. Postanowiłam biegać systemem - 1 kółko pokonuję truchtem, natomiast kolejne marszem, aby uspokoić oddech i tak kolejno. Wykonuję w ten sposób około 4 okrążenia truchtem i 4 marszem. Może nie jest to wyczyn, jednak dzięki temu wracam do domu jeszcze "na chodzie" i nie padam na twarz ze zmęczenia. Mam oczywiście nadzieję, że z czasem ten dystans się powiększy. Aby dokładnie określić, jaką odległość przebiegłam, używam aplikacji Endomondo na Androida. Zapisuje ona dystans, jaki pokonałam i pokazuje mi na mapie, którędy dokładnie biegłam.
Kilka ogólnych informacji odnośnie joggingu:
- Bieganie jest jednym z najtańszych sportów - oprócz inwestycji w strój, a konkretniej w buty, nie ponosimy praktycznie żadnych kosztów. Dlaczego jest mowa o butach? Ze względu na komfort biegania, powinny przepuszczać powietrze i mieć twardą podeszwę.
Początkowo wcale nie inwestowałam w swój strój, na dnie szafy znalazłam stare legginsy, a koszulkę pochłaniającą wilgoć kiedyś dostałam. Trenowałam w zwykłych adidasach, ale po lekturze kilku stron poświęconych joggingowi oraz dzięki radom mojego Taty, zdecydowałam się na zakup "bardziej profesjonalnego" obuwia.
Mój strój:
Buty dorwałam w promocji w Realu - kosztowały około 55 zł (obniżka ze 109 zł). Są bardzo lekkie i przewiewne. Koszulka jest z H&M (pozostaje sucha po treningu), natomiast legginsy mają kilka lat i zostały kupione gdzieś kiedyś na targu :)
- Jogging jest uniwersalny - biegać może każdy, oczywiście uwzględniając swoje możliwości - z inną intensywnością będzie przemieszczał się staruszek, a z inną zdrowy nastolatek. Oczywiście, gdy mamy jakieś poważniejsze urazy, niewydolności któregoś z organów, konieczna jest konsultacja z lekarzem. Biegać można o każdej porze dnia - rankiem zapewnimy sobie szybszą pobudkę i nie będziemy potrzebowali trzech kaw, jedna po drugiej, żeby jako tako funkcjonować. Wieczorny jogging natomiast pozwoli się nam odstresować. Ja wybrałam tą drugą opcję, z jednej strony dlatego, że rano nie mam czasu na bieganie, a wieczorem potrzebuję takiego "odstresacza". I rzeczywiście działa!
- Bardzo ważna jest systematyczność - nie należy od początku biegać ponad siły, raczej stopniowo zwiększać intensywność treningu. I oczywiście nie ma się co zrażać, jeśli od razu ni widać efektów, wszystko przychodzi z czasem :). Na samym początku moich treningów zrobiłam błąd - chciałam biec szybko i oczywiście po kilkunastu metrach mało nie wyplułam płuc. Gdy jednak pobiegałam kilka dni z mniejszą intensywnością, zauważyłam, że jestem w stanie przebiec dłuższy dystans bez wysiłku.
- Zapobieganie chorobom - dzięki temu, że podczas biegu dotleniamy swój organizm, dzięki treningom zwiększamy objętość serca, w wyniku czego staje się ono bardziej wydolne, a tym samym mniej narażone na choroby. Dzięki lepszemu krążeniu krwi zwiększa się jędrność skóry, a tym samym wyglądamy młodziej! Wzmacnia się również układ nerwowy. Systematyczne bieganie wzmacnia odporność i tolerancję na zmiany ciśnienia atmosferycznego. Wzmocniony zostaje układ kostny.
- Odpowiednia porcja kalorii przed - przed joggingiem najlepiej zjeść produkty zawierające węglowodany - da nam to energię potrzebną do treningu. Najlepsze będą produkty naturalne - na przykład banany, pomarańcze, musli. Wystarczy jedna porcja. Podczas treningu najlepsza będzie woda, uzupełnia ona braki związane z wypacaniem, zwiększa objętość krwi, dzięki czemu serce nie jest obciążone. Wodę można również zastąpić napojem izotonicznym, który uzupełnia węglowodany i mikroelementy (nie mylić z napojem energetycznym!). Po treningu natomiast warto zjeść posiłek obfity w węglowodany i białko. Spowoduje to paradoksalnie szybsze spalanie tłuszczu i magazynowanie cukrów - dostarczane są one do mięśni i uzupełniają glikogen. Zjedzmy na przykład sałatkę warzywną z gotowanym kurczakiem lub indykiem, ryż albo makaron.
Źródła:
- http://www.fit.pl/bieganie/trening-biegacza/jogging-czyli-bieganie-dla-poczatkujacych,7,1,0.html
- http://portal.abczdrowie.pl/bieganie
- http://www.kobietkibiegaja.pl/dieta-biegaczki/artykul/co-jesc-przed-bieganiem-i-po-treningu
O. Też biegam. ;) Tyle, że głównie po lesie. A używam aplikacji Nike +. :) Powodzenia. ;)
OdpowiedzUsuń